Co to znaczy, gdy ląduje na tobie ognisty motyl (9 duchowych znaczeń) 27-07-2023 27-07-2023 Leonard Collins . Spis treści
Zależy mi na Tobie bardziej, niż na całe reszcie tego skurwiałego świata., Singapore. 27,426 likes · 1 talking about this. W nazwie stronki jest błąd wiem o tym, ale nic już na to nie mogę poradzić.
153. Twoje dziecinne chichoty roztapiają moje serce za każdym razem, gdy je słyszę. Zawsze się tak śmiej. Zależy mi na tobie. 154. Twoja obecność w moim życiu jest błogosławieństwem życia. Jesteś darem, o który nigdy nie śmiałem prosić. Miłość, którą mi dałeś, jest czymś więcej, niż mogłem sobie wyobrazić. 155.
Tłumaczenia w kontekście hasła "na tobie i" z polskiego na angielski od Reverso Context: Chcę powiedzieć, że nie jestem taką która polega na tobie i cię męczy.
„Myślę o tobie” – oznajmia Feyza. – „Rozwodzisz się, a ta sprawa będzie miała dla ciebie okropne skutki”. „Nie martw się o mnie, spaliłem te mosty już dawno temu. Z pewnością się rozwiodę. Nie zależy mi na niej, ale musisz wiedzieć, że będą nam przeszkadzać, dopóki nie otrzymamy wyników testu. Bądź na to
Ten komunikat służy kontrolowaniu partnera. Podważa twoją samoocenę, bo zaczynasz w to wierzyć i tolerujesz zachowanie twojego faceta. Jeśli on mówi tobie takie rzeczy, to znaczy, że ciebie nie szanuje. Nie ciągnij tego, on się raczej nie zmieni, za to ty, tkwiąc w tym związku, będziesz krzywdzić siebie.
Koleżanka powiedziała że jestem dwulicowa co to znaczy? 2010-01-11 20:34:27 Koleżanka mnie pocałowała 2018-02-02 11:04:41 Czy to już odpowiedzcie pllis zależy mi nie jestem pewna ! 2010-02-15 17:08:53
Kobiety są skomplikowane i czasami trudno jest zrozumieć, czy naprawdę na tobie zależy. Jednak istnieje kilka wskazówek, które mogą pomóc ci w poznaniu, czy dana kobieta ma do ciebie poważne uczucia. Oto kilka sygnałów, które mogą świadczyć o tym, że kobieta naprawdę na tobie zależy: poświęca ci dużo czasu i uwagi; chce się z tobą spotykać; interesuje się twoim życiem
Zobacz Zależy mi na tobie, ale… Cat Schield w najniższych cenach na Allegro.pl. Najwięcej ofert w jednym miejscu. Radość zakupów i 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji.
Ta farsa, że ci na mnie zależy, była stratą czasu. E per quanto possa tenerci a te, decisi che fosse più prudente scommettere sulla Casata. Pomimo tego, że zależy mi na tobie, zdecydowałam, iż bardziej rozważnie będzie wybrać ród.
SOSml. !!NOWY POST!! Chyba każda z nas choć raz w życiu zadała sobie to pytanie względem swojego chłopaka, narzeczonego czy męża. Czy jeszcze mu zależy? Czy nadal mnie kocha? Czy wszystko jest ok? Czy nadal jesteśmy „my”? O tyle o ile takie myśli nachodzą nas w czasie jakiegoś kryzysu, słabszego czasu jaki mamy, są związane z pogodą (tak, pogodą: P ), hormonami i szybko mijają, myślę, że nie należy się nimi przejmować i specjalnie brać do siebie. Gorzej, jeśli zrodziły się w nas w jakimś procesie, dochodziłyśmy do nich od jakiegoś czasu i faktycznie w nas kiełkują. Wtedy najważniejsze jest przede wszystkim odpowiedzenie sobie na pytanie, dlaczego tak myślę. Co wzbudziło we mnie taki niepokój i wątpliwości? Co przyczyniło się do tego stanu rzeczy? Co w mojej ocenie jest oznaką takiego uczucia? Problemy i kryzysy w związkach są rzeczą normalną. Dzielimy się jednak na tych, którzy w takim momencie zawijają rękawy i starają się naprawić tę sytuację oraz na tych, którzy się martwią, narzekają, stresują, denerwują lub smucą, ale nie robią z tym nic. Pamiętajmy o tym, że nic co się zepsuło lub zaczyna psuć, samo się nie naprawi. Szczególnie jeśli mowa o relacji dwojga ludzi, nie powinniśmy mieć złudzeń. Im szybciej wyjaśnimy pewne kwestie, podejmiemy jakieś działania, tym lepiej. Czasem wystarczy szczera rozmowa a innym razem wprowadzenie jakichś zmian, praca nad sobą albo pomoc specjalisty. Myślę, że w sytuacji, w której w pełni świadomie zadajesz sobie takie pytanie, sam ten fakt powinien być w pewien sposób alarmujący. Szczęśliwa i spełniona w swoim związku osoba, nie ma takich rozterek. Nie poddaje w wątpliwość uczuć partnera, chyba że ma to związek z nią samą i na przykład jej niskim poczuciem własnej wartości. Dlatego właśnie tak ważne jest najpierw rozpoznanie genezy tego problemu, a potem, postaranie się o jego rozwiązanie. Jeśli wiesz już, że problem nie leży w twoim poczuciu własnej wartości a faktycznym zachowaniu partnera, powinnaś zastanowić się jakie jego zachowania sprawiają, że tak to odbierasz. – Nie mówi i nie okazuje Ci miłości? – Nagle jest wycofany? – Zmienił się na przestrzeni ostatnich miesięcy? – Czujesz, że jest między Wami dystans? – Nie układa się wam w sferze intymnej? – On nie bierze Cię pod uwagę w swoich planach? – On nie liczy się z twoimi uczuciami? – Czujesz się samotna w tej relacji? – Nie czujesz już chemii z jego strony? A może są to jeszcze inne wątpliwości? Aby nie zabierać się za sprawę w emocjach, najpierw odpowiedz sobie na te pytania i daj kilka dni na przemyślenie tej sprawy. Jeśli po tym czasie nadal będziesz uważała, że coś jest nie tak, podejmij próbę rozmowy (rozmowy, nie ataku czy histerii). Nikt nie lubi być z zaskoczenia napadany, osaczany i zasypany informacjami, które być może inaczej czuje i odbiera. Ważne byś w tej rozmowie zachowała spokój, powiedziała o swoich obawach, uczuciach, spostrzeżeniach i podkreśliła, że twoje spojrzenia te sytuacje. Być może nie wiesz o czymś co się w nim zadziało lub dzieje się w jego życiu (jakieś problemy, praca, stres), a co wpływa na jego takie, a nie inne zachowanie. Postaraj się wyjaśnić tę sytuację, użyj rzeczowych argumentów i pokaż, że robisz to z troski, ponieważ Ci na Was zależy, a nie dlatego, że sobie coś uroiłaś ;) W kolejnym poście, napiszę jakie jego zachowania i sygnały, powinny pokazać Ci, że mu na Tobie zależy
Annyeong. Dziękuję wam, że komentujecie i wyrażacie swoje opinie na temat moich opowiadań. W prawdzie jest tego mało ale zawsze coś. A więc to opowiadanie dedykuje mojej przyjaciółce Wiśni, która ma dzisiaj urodziny (mam nadzieję, że się nie obrazisz i nie zabijesz w szkole) i żeby dłużej nie prze, ciągać, życzę miłego czytania. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Dzisiaj wstałam jak zwykle, no może nie aż tak zwykle, bo troszkę mi się zaspało. Obudził mnie dźwięk telefonu. Dzwoniła moja przyjaciółka. -Yuri gdzie jesteś? -Spokojnie już wstaje. -Już! Chyba dopiero i masz 5 minut, czekam już na ciebie. -Dobrze, dobrze. Za 5 minut będę. Błyskawicznie wstałam, pobiegłam do łazienki, gdzie ubrałam się i ogarnęłam włosy. Zbiegłam na dół, ubrałam moje buty i wyszłam z domu. -Miało być 5 minut, a nie 8. -Przepraszam, zaspałam. Chyba budzik wczoraj wyłączyłam. -No dobrze. Chodź już, bo się do szkoły spóźnimy... Kiedy doszłam z moją BFF do szkoły, zobaczyłam chłopaka, chyba był nowy, ale za to jaki piękny. Był bardzo wysoki, miał brązowe włosy, bladą cerę i cudne ciemne oczy... Nie, nie, nie Yuri stop! pohamuj się, on jest przecież dla ciebie za ładny a ty nie masz szczęścia do chłopaków. No ale pomarzyć można... -Yuri, szybciej jest już po dzwonku. -No dobrze, dobrze Sunny. Już idę. Wbiegłyśmy( dosłownie ) do klasy, ale nauczycielki na szczęście jeszcze nie było. Usiadłyśmy w ławce i wtedy drzwi do naszej klasy się otworzyły i stanęła w niej nasza nauczycielka angielskiego razem z tym nowym chłopakiem, którego widziałam rano przed szkołą. -Dzień dobry, to jest wasz nowy kolega Seok Jin. Proszę nie uprzykrzajcie mu życia. Jin może powiesz coś o sobie? -Witam was wszystkich, nazywam się Jin, jak już wiecie i...-dalej po prostu nie słuchałam. Wpatrywałam się w niego i wsłuchiwałam w jego piękny głos...-No dobrze Jin usiądź gdzie moich marzeń wyrwał mnie głos naszej cały dzień ukradkiem patrzyłam się na Jina, a on się za każdym razem do mnie uśmiechał, na co ja również odpowiadałam skończonych lekcjach od razu skierowałam się w stronę domu. Dzisiaj kończyliśmy bardzo późno, a mianowicie o 20. Po drodze do mojego weszłam przez przypadek na bardzo niebezpieczną ulicę. W dzień ta ulica jest nawet przyjazna, ale kiedy robi się ciemno lepiej tędy nie iść. No ale przecież ja musiałam tędy iść, bo czemu nie, ale z resztą. Przyśpieszyłam kroku, żeby jak najszybciej wyjść z tej ulicy. Nagle ktoś mnie popchną i upadłam na ziemię. Później ten ktoś zaczą mnie bić. Czułan się okropnie, wszystko mnie bolało i nie mogłam się ruszyć. Kiedy już myślałam, że zaraz umrę, usłyszałam jak ktoś biegnie w moją stronę. -Yuri, hej nie zamykaj oczu. Nie matrw się, nic ci nie wiedziałam kto to bo obraz miałam rozmazany, ale głos ta odsoba miała znajomy. Poczułam jak ktoś mnie podnosi, a później tylko ciemność...~oczami Jina ~Wracałem ze szkoły, kiedy usłyszałem krzyki. Natychmiast pobiegłem w tamtą stronę. Wtedy zobaczyłem pobitą Yuri, osoba która to zrobiła, już hej nie zamykaj oczu. Nie martw się, nic ci nie ją i skierowałem się w stronę swojego domu. Mieszkałem niedaleko, więc nie minęło nawet 5 minut i byłem już w domu...~oczami YuriKiedy się obudziłam uderzyły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno. Wszystko mnie bolało po się po pokoju i napewno nie byłam w szpitalu. Chciałam wstać, ale wszystko mnie bolało i nie mogłam się ruszyć-Widzę, że już się obudziłaś. Jak się uratował mnie dobrze, chyba. Dziękuję za ma za co. To dla mnie przyjemność. -Nie zależy mi na podsuną się do mnie i mnie pocałował. na tym kończymy mam nadzieję, że się spodobało i poproszę o komentarze.
Nie mogę uwierzyć w to co widzę i, co się dzieje. Czy ludzie muszą: Kłamać, omijać prawdę szerokim łukiem? Czuję się zdradzona. Po raz kolejny zawiodłam się na kimś dla mnie ważnym, a najgorsze jest to, że nie mogę odejść. Nawet nie odważyłabym się wyjść sama z mieszkanka bez niego, a tym bardziej, że nie znam okolicy. - Jestem praktykantem. - To i tak nie zmienia sytuacji, że jesteś nauczycielem w mojej szkole. Chce mi się płakać przez tą bezsilność, która mną owładnęła. - W dzień, w którym oddałem ci bilet dostałem to miejsce i miałem załatwić całą resztę formalności oraz przywitać się z resztą personelu. Zastanawiałem się jak ci powiedzieć, że jestem praktykantem w twojej szkole? - Po prostu to normalnie y siebie wrzucić - krzyczę podnosząc ręce do góry jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie, mówienie jakiejś tam dziewczynie czy nawet chłopakowi: Jestem nauczycielem na określony czas. No wiesz praktykantem. Jestem zła. Na niego i na siebie. - Pomyślałeś może o tym, że gdy mi pokazałeś jak bardzo się o mnie troszczysz i martwisz, nie dam rady cię wypuścić ze swoich rąk? - opadam na krzesło i chowam twarz w dłoniach. Tak bardzo chce mi się płakać, ale jestem silniejsza od tego. Mam dwie opcje. Pierwsza z nich to wyjść i zapomnieć o wszystkim, a druga to trzymać się mocno tego co zbudowaliśmy z nadzieją, że po ukończeniu praktyk nadal będziemy ze sobą spędzać czas. Wstaję i przyglądam mu się uważnie. Wygląda na tak złamanego jak ja sama. - Chciałem być dla ciebie, zawsze. Pozwolisz mi zostać u twego boku? Nie mogę cię stracić. Nie chcę cię stracić - szepcze. - Zniszczyłoby mnie to. Jego słowa sprawiły, że moje obawy rozsypały się jak zamek z piasku. Moje blokady opadły. Tyle razy widział jak się rozpadam na małe kawałeczki i próbował je zbierać, składać w całość. Przytulam się do jego silnego ciała i od razu czuję znowu sobą. Chcę tylko jednego, a mianowicie: Bardziej go poznać; - Dziwne, że się jeszcze nie rozgadałeś - śmiejemy się oboje chcąc trochę złamać to napięcie między nami. Kiedy patrzymy na siebie w ciszy chcę go o coś zapytać, ale słowa stoją mi w krtani nie wiedząc czy dam radę je Opowiesz mi o sobie? - po paru sekundach dałam radę z siebie to wykrztusić. - Jasne, tylko zaparzę herbatę. I tak mam miętową. - Skąd wiedziałeś, że nie zapytam o inną herbatę? - Ponieważ zawsze pijesz miętową z mlekiem, a cappuccino pijesz tylko wymieszane z mlekiem, czasami pijesz shejka waniliowego co do innych napoi to zawsze soki bez gazu. Z całym podziwem mogę powiedzieć, że Casper jest jedyną osobą, która zwróciła uwagę na moje przyzwyczajenia i co lubię, jako jedyny mnie poznał. Usadawiam się na jego białej skórzanej kanapie, która w jakimś sensie pachnie jakoś tak słodko. Damsko, stwierdzam po chwili. Moje serce zaczyna swój kolejny galop, który nie wiem jak dokładnie zinterpretować. Powinnam się martwić? ***Caspar*** Wyciągając kubki z szafki tak bardzo trzęsły mi się ręce, że prawie oba pobiłem. Umieściłem fusy z dwóch różnych kubkach w odpowiednich kolorystyką. Dla mnie biały który w niektórych miejscach jest przezroczysty taka moja a’la rzeźba, kiedyś mnie natchnęło i po prostu skończyło się na tym, że zrobiłem. Ceramika także jest ciekawa. Nadajesz czemuś formę dla mnie to także rzeźbienie. Kira dostaje kubek, który jest w kolorach pasteli, robiłem taki dla kuzynki, ale uświadomiłem sobie, że u mnie bardziej się przyda jego góra ma uformowane płatki. Zalewam oba kubki wrzątkiem, który poprzednio trochę ostudziłem do kubka Kiry dodałem jej idealną porcję mleka i łyżeczkę cukru, swoją herbatę także przygotowałem jak lubię czyli mocną i bardzo owocową z dużą ilością cukru czyli trzema płaskimi łyżeczkami. Biorę głęboki wdech, kładę kubki na tacę, bo oczywiście jeszcze wyleję coś na podłogę z nerwów, ruszam do salonu, który jest od razu jak wyjdziesz z kuchni. Stawiam tacę na ciemnym stoliku i podaję odpowiedni Kirze, która dokładnie go ogląda, a jej mimika twarzy od razu się zmienia. Chyba także jest zmartwiona i się denerwuję. Nie wiem czemu nie zwróciłem na to przedtem uwagi, przecież to co mogę teraz jej opowiedzieć niewykluczone, że spadnie na nią jak bomba nie atomowa, ale wciąż bomba. Sięgam po swój kubek, z których wypryskuje parę kropli przez mój chaotyczny ruch, jeśli tak go mogę nazwać. Normalnie już dawno bym chwycił za szmatkę i starł plamy, ale nie mogę dłużej uciekać przed powiedzeniem jej kolejnej rzeczy, która najprawdopodobniej sprawi, że będzie zła dwa złamie ją. Zbieram się na odwagę patrzę jej w oczy i widzę determinację powodując, iż żałuję swojej decyzji, ponieważ zauważyłem w jej oczach coś jeszcze. Nadzieję, i jak bardzo ją skrzywdziłem, jednak siedzi tu i czeka aż jej opowiem swoją historię życiową. Klękam przed nią i obejmuję jej twarz swoimi dłońmi delikatnie kreśląc wzorki na jej delikatnej skórze, nie wiem czy ma to uspokoić mnie czy ją. - Nawet nie wiesz jak bardzo mi przykro, że nie powiedziałem ci, że jestem praktykantem w twojej szkole. Chciałem ci powiedzieć, nawet nie wiesz jak bardzo, ale nie mogłem zebrać się na odwagę. Nie ważne jakie sceny odgrywałem w swojej wyobraźni wszystko wydawało mi się tak głupie, że robiło mi się wstyd. Bałem się twojego kompletu dołączała się jeszcze Margaret. - Kim jest Margaret? - Jej głos się nie załamuje, kiedy się o nią pyta, jednak jej spojrzenie wyraża zagubienie i złość? - Margaret to moja była narzeczona. - zakrywa usta dłońmi, po to bym nie usłyszał jej szlochu, w oczach błyszczą jej świeże łzy. Jest mi tak przykro, że żeby to naprawić dałbym sobie odciąć dwie ręce i nogę. - Do tego momentu także dojdę. Nie pominę go - przytulam ją do siebie, żeby się uspokoiła. Nasze serca wybijają ten sam rytm jakby słuchały muzyki, która je inspiruje do wygrywania tej samej melodii. - Moi rodzice mają swoją własną firmę rzeźbiarską. Od zawsze szukali mi narzeczonej, po to jak będę miał odpowiedni wiek przejąć ich własnoręcznie wybudowany biznes, który na samym początku ciężko było im rozkręcić. Po jakimś czasie byłem tym tak zmęczony, że nastał mój czas buntu. Kiedy zaręczyłem się z Margaret, moja matka zachorowała, a kiedy jej o tym powiedziałem czułem się w jakimś sensie winny, jako iż ona nie chciała jej w rodzinie. Ja jednak nie zmieniłem zdanie, a rodzice to uszanowali, ale zdałem sobie sprawę, że zrobiłem to tylko po to, żeby przestali męczyć mnie tymi wszystkimi kandydatkami. Nie powinno to być jakoś na odwrót? Cieszyłem, się strasznie ze swoich studiów idzie mi bardzo dobrze, ale te praktyki nie chciałem robić w jakiejś firmie konkurującej, bo kto by mnie przyjął? Jeszcze bym coś zdradził rodzicom i tak oto tym sposobem wylądowałem w twojej placówce. Poznałem cię od twojej najgorszej strony, gdy próbowałaś mnie do siebie zrazić. Czas spędzony z tobą był czymś więcej niż to co miałem z moją byłą narzeczoną. Wierz mi albo nie, jednak ta cała sytuacja z gwałtem dla mnie była korzystna. Nie zrozum mnie źle, ale chciałem cię przekonać do siebie i od razu zbliżyć się do tej z pozoru zimnej Kiry, której jest dobrze samej sobie. Chciałem miejsce w twoim sercu i zamierzałem zrobić wszystko, żeby to osiągnąć, ale na drodze stała mi Margaret. Nie wiedziałem co tak naprawdę do niej czuję, wydawało mi się, że przecież ją kocham. Miałem wziąć z nią ślub jak skończymy oboje studnia, powoli chciała wybierać datę. Nie chciałem tego tak bardzo, iż sprawiało to, że miałem wrażenie potwornej duszności jakbym miał się za chwilę się udusić. Uświadomiłaś mi, że nie chcę tego związku. On mnie tylko męczył i szukałem w nim jedynej dobrej korzyści. Margaret była dobrą przyjaciółką, ale nie kimś z kim mógłbym spędzić resztę życia, po prostu byłem do tego przyzwyczajony. - Czemu mi o tym nie powiedziałeś wcześniej? - Nie wiem jak to ująć. Znamy się tylko dwa tygodnie, a ja rzuciłem swoje przyzwyczajenia w błoto szukając czegoś w Kirze. Czułem, że jej mogę jej zaufać wszystko, a ona nic nikomu nie zdradzi i zatrzyma to dla siebie. W trudnych chwilach będzie chciała mi pomóc i podnieść wiedząc jak to zrobić. - Bałem się. Co by było jakbym ci to powiedział, a ty byś się znowu zamknęła w swojej skorupce? I to przeze mnie i przede mną? Po prostu nie chciałem tego. - Jak długo zostało Ci tych praktyk? - Jeszcze dwa miesiące i tydzień dokładnie mówiąc - spuszcza głowę żebym nie mógł zobaczyć jej reakcji zastanawiając się na czymś głęboko. Znowu ją przyciągam do siebie, żeby ją do siebie przytulić i właśnie to robię. - Nie masz pojęcia jak bardzo mi na tobie zależy - szepczę jej do ucha, całuje w czoło, a ona oddaje mój uścisk wkulając się w zagłębienie mojej szyi. Zostajemy w tej pozycji jeszcze parę minut, ale wtedy muszę się zapytać. - To mam się spakować i wracamy do ciebie? - Wciąż czuję się niepewnie, ale nie zamierzam tego pokazać. - Tak. - Tylko tyle mówi. ***Kira*** Stoję w swoim pokoju podpierając ręce na biodrach nie wiedząc za bardzo za co się teraz zabrać. Caspar zaproponował mi pomoc, gdy mu powiedziałam o moim pomyślę z gwiazdami na suficie. Już zdążyłam postawić dwie drabiny i znalazłam dwie pary okularów, jedne z nich są ozdobne znacie te atrapy, a drugie ochronne. Dobrze, że żadne z nich nie są przezroczyste. Kładę się na podłodze i patrzę wokół siebie. Wszystkie meble zostały zakryte folią już przygotowane do malowania. Szkoda, że nie mam jeszcze dwóch drabin, które mogłabym rozłożyć. Sufit coraz mniej mi się podoba, a nie mogę odpędzić od siebie wrażenia, że po prostu to przez to, że jest ciemny. Zaczęłam się ubierać w pastele z dodatkiem czarnego tylko, żeby nie było to takie ciemne. Wydarzenia z tamtego ranka naznaczyły mnie bardziej niż myślałam. Wstaję z im pętem siadając po turecku i zastanawiając się do jeszcze mogę dodać do tego przeklętego sufitu i przypomina mi się przecież, że mam tysiące różnych odcieni błękitów, granatów i całej tej reszty. Patrzę na zegarek, który mam na ręku i zauważam, że Casper zaginął mi w tej piwnicy. Miał zejść tylko po białą farbę a nie ma go już z pół godziny. Zaczynam chodzić w kółko po pokoju, a zaraz potem po mieszkaniu martwiąc się o niego. Co jeśli coś mu się stało? Macham głową na boki odpędzając czarne myśli, które do mnie przylatują z niesamowitą prędkością światła. Co jeśli mnie zostawił z tymi wszystkimi iluzjami, które sobie narobiłam? Słyszę jak ktoś wkłada klucz do zamka i już wiem, że niepotrzebnie się martwiłam, ale myślę, że ta niepewność będzie się długo utrzymywać. W oczach zbierają mi się powoli łzy, chyba nigdy tak dużo nie płakałam w ciągu tygodnia. Drzwi się otwierają i tak szybko jak się, otworzyły, tak szybko się zamykają. - Wróciłem! - kieruje się w moją stronę uśmiechnięty, a po chwili zmartwiony widząc jak bardzo jestem zmartwiona. - Pomyślałem, że bardziej Ci się przydadzą świecące farby niż ta zwykła biała - przytula mnie mocno do siebie po tym jak odłożył białą farbę na bok i reklamówkę. - Przepraszam - szepcze w moje ucho, całując mnie za nim. *** Leżymy na podłodze podziwiając “nasze” dzieło. Caspar dobrał kolory, a ja pomalowałam sufit tymi innymi odcieniami niebieskiego, a potem razem stworzyliśmy nasze gwiazdy tą świecącą farbą, którą przyniósł. - Mam nadzieję, że nie są za małe - mówię zastanawiając się na głos. - Wydaje mi się, że są takie akurat. Kiedy my patrzymy na gwiazdy na niebie też nie są za duże, a wręcz przeciwnie. To niesamowite co można stworzyć ciemną i jasną farbą jeśli się chce. Efekt jest po prostu oszałamiający. Musimy to pokazać Lukowi - śmieję się ze swojego komentarza. Jego przyjaciel pewnie by przyfrunął gdyby mu się powiedziało: Stary właśnie sprawiłem sobie zdjęcia paru nagich lasek na suficie. No wiesz, żeby przed snem i obudzeniem się być w akcji; czy coś w tym tylu. - Mam nadzieję, że kiedyś pokażesz mi jak rzeźbisz - mówię speszona prawie szepcząc. Uczucie szczęścia wypełnia mnie całą. Tak bardzo się cieszę, że zrobiliśmy coś razem, że coś stworzyliśmy. Patrzę za okno i widzę, iż niebo zaczyna powoli zmieniać swoje barwy na: pomarańcz, róż, fiolet, czerwień; to świetna gama kolorów i wydaje się tak niesamowicie ciepła, że się powoli zaczynam zastanawiać czy byłoby tak niesamowicie ciepło gdyby te kolory by mnie otuliły. Ona mówią o tylu emocjach, ale każdy interpretuje wszystko po swojemu. W nie całe pół godziny za zewnątrz i w pokoju zapada ciemność. - Fajnie, że zdążyliśmy przed zachodem słońca - Caspar szczerzy do mnie ząbki zadowolony najwyraźniej, że dzisiaj skończyliśmy. - Jakby zrobiło się szybciej ciemniej musielibyśmy resztę zostawić na jutro, a teraz możemy po prostu popatrzeć na nasze gwiazdy. Mogę powiedzieć szczerze, że jest zadowolony. Robienie coś razem, a najważniejsze spędzenie ze sobą czasu zaczyna nas coraz bardziej do siebie zbliżać. Czuję przyjemne ciepło rozchodzące się po moim ciele jakbym za chwile miała zasnąć, to to przyjemne uczucie, gdy masz wrażenie, że świat się trzęsie a ty stoisz w miejscu. To uczucie mówi mi o tym jak bardzo ważny jest dla mnie ten moment. Czy Caspar uważa to samo? Przestaję obserwować jego profil i skupiam się nad tym co mam nad sobą, stwierdzając, że farba, którą nachlapaliśmy gwiazdy przyjemnie oświeca te błękity i wygląda jak prawdziwe niebo. Wzdycham zadowolona, a gdy zaczyna burczeć mi w brzuchu Caspar się śmieje i pyta: - A już myślałem, że ten potwór poszedł spać. - Niestety, ale on nigdy nie śpi, możesz być o tym pewien - wstaje i podaje mi rękę, żeby podciągnąć mnie do góry na własne nogi i nie mogę się nadziwić jak zgrabnym ruchem to zrobił. Czasami boję się, że jestem za słaba fizycznie i psychicznie na raz, jednak za każdym razem wychodzi co innego. Jestem dziewczyną. Jak mogę pokonać chłopaka we względu na siłę? Idziemy do kuchni, a ja się zastanawiam co by tu na noc przekąsić i nie mam żadnego pomysłu. - Może zamówimy pizze? - proponuje. - Sama nie wiem. Obejrzymy jakie mam ulotki i wtedy zdecydujemy, co ty na to? - salutuje mi. Przed wejściem do kuchni oboje się przepychamy bo każde z nas chce wejść tam pierwsze tak po prostu dla zabawy, ale coś mi się wydaje, że mój triumf długo nie potrwa, kiedy czuję jak zaczyna mnie łaskotać. Skubany on sam nie ma łaskotek i nie mam się jak bronić mimo to doczołgałam się pierwsza do framugi i ręką dotknęłam podłogi w kuchni. - Ha! I co ty na to? - pytam z triumfem święcącym w moich oczach, uśmiecham się szeroko ciesząc się z wygranej. - To, że następnym razem zamierzam wygrać. - Pfffff chciałbyś - wchodzę do kuchni, biorę ulotki z parapetu i zaczynam przeglądać co mam. Pizza, pizza, pasta, pizza o kebab, jakieś hamburgery mięsko z grilla. - Ja chcę kurczaka z grilla albo z rożna. Każde z nas dzwoni, żeby zamówić. Nie zamierzam pozwolić Caspar’owi znowu za mnie płacić, jeśli już to ja zapłacę za niego. Po złożeniu zamówień usiedliśmy na kanapie i pierwszy raz pomiędzy nami zapadła nieco niezręczna cisza, a przynajmniej takie ja miałam wrażenie. - Właśnie wpadł mi ciekawy pomysł - patrzę na niego oczekująco - co powiesz na to, żeby urządzić w Halloween dom strachów z naszej szkoły? Posprzedawać jakieś słodycze czy coś w ty stylu. Po prostu urządzić coś dla uczni i młodych ludzi. - W sumie to świetny pomysł. Musimy porozmawiać o tym z dyrektorem! Nie mogę się doczekać! - Akurat w tym momencie musiał zadzwonić domofon. Otwieram drzwi na dole naciskając odpowiedni guzik i czekam przy drzwiach, by zobaczyć kto to. Otwieram drzwi gdy widzę dwóch dostawców. Płacę obu odpowiednią sumę i odbieram zamówienia. Wchodzę do salonu zadowolona, że wreszcie będę mogła coś zjeść. Po obejrzeniu filmu i rozkoszowaniu się moim grilowanym kurczakiem w ziołach stwierdziłam, że to czas iść spać. Poszłam do łazienki się wykąpać, a Caspar kiedy to usłyszał chciał iść ze mną, ale odmówiłam. Nawet mówiąc mi, że już i tak wszystko widział mnie nie przekonało. Ja go w końcu całkiem nago nie widziałam i raczej gotowa nie jestem. Po szybkiej kąpieli w gorącej wodzie ubieram się w krótkie spodenki i o dwa rozmiary za dużą koszulkę. Suszę włosy i wkurzona rozczesuje je po raz setny, ale po prostu nie daję sobie rady z tymi przeklętymi włosami. Wydaję z siebie dźwięk, który ma odznaczać moją frustracje i wtedy właśnie wchodzi do łazienki Caspar. Zabiera mi grzebień z ręki i odkłada go na bok, pokazuje mi swoją szczotkę i zadowolony zaczyna rozczesywać mi włosy. Najpierw końcówki, po tym jak rozczesał mi włosy spojrzał na na mnie w lustrze i wyszczerzył do mnie ząbki. - Jak ty to zrobiłeś? Ja już nie mogłam sobie poradzić z tymi włosami, które wyglądały jak po burzy. Miałam nawet wrażenie, że jeszcze brakuje w nich jakichś liści, gałęzi i kołtuny z piaskiem. - Raz to przeżyłam po raz kolejny chyba odmówię. Caspar śmieje się. - Nie było aż tak źle - mówi. Idź lepiej spać - całuje mnie w czoło. Wychodzę z łazienki i wchodzę do pokoju. Jestem już zadowolona, że położę się w swojej ciepłej pościeli i tutaj jak widzę, że jestem w wielkim błędzie. Zapomnieliśmy pościągać folie. Biorę worek na plastik. Szybko wrzucam do niego ten cały chłam i wreszcie mogę się położyć po tym jak zamknęłam okno. Jaaaak zimno! Leżę w łóżku i zamykam oczy, lampka jest włączona co mnie nieco uspokaja. Układam się w pozycje embrionalną, ale nie mogę się uspokoić. Jestem zaniepokojona i wytężam słuch. Żadnych niepokojących dźwięków nie słyszę. Po paru minutach dołącza do mnie Caspar jakby przeczuwając, że nie mogę spać wchodzi obok mnie do łóżka, przyciąga do siebie i mnie przytula. Moje mięśnie się rozluźniają. - Ogółem powinienem spać na kanapie. - Nie wymyślaj. Wtedy definitywnie nie zasnęłabym. - Chyba dlatego tu jestem - odpowiada cicho. - Ah tak? Masz jeszcze jakiś powód? - pytam żartobliwie. - Mhm, żebyś się ode mnie bardziej uzależniła i ze mną została jak najdłużej. - Moje serce przyśpiesza swój rytm. Patrzę na sufit pełny w gwiazdach i nie mogę uwierzyć w to co właśnie przed paroma sekundami usłyszałam. W jakim sensie to powiedział? Po prostu przytulam się do niego mocniej i wreszcie zasypiam. *** Hello, jednak rozdział nie wyszedł mi dłuższy jako, iż pomysłów mi na niego nie starczyło i jeszcze martwię się szkołą... Mam nadzieję, że komuś się spodobało, miło by było usłyszeć jakąś krytykę. Do następnego rozdziału! Życzę wam miłego weekendu i pozdrawiam was cieplutko. Liebster Award Dziękuję CanisPL za nominację, chociaż nie wiem czym na nią zasłużyłam haha mimo wszystko bardzo Ci dzięuję! " Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera za dobrze wykonaną robotę. Jest przyznaczona dla blogów mniejszej liczby obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby. Informujesz autora lub autorkę oraz zadajesz im 11 pytań. Nie można nominować bloga, który cię nominował." 1. Co cię zmotywowało do napisania opowieści/bloga? Te opowiadanie, a raczej jego początek był nieco wzorowany na moich przeżyciach. Napisałam to, ponieważ byłam zła, a nawet bardzo. Inne opowiadanie to po prostu pomysły na coś nowego i świeżego(dla mnie). Każde jest w jakimś sensie inne. 2. Jaka piosenka kojarzy ci się z twoim blogiem? Sama nie wiem. Może to być Papa Roach - Scars czy Hands like Houses - Oceandust. Jak najbardziej musi to być piosenka o tym, że trzeba ruszyć na przód i się nie poddać, a czasami trzeba być upartym i egoistycznym. Moim zdaniem także pasuje tutaj piosenka z Bring me the Horizon - Throne, ale każdemu może się to kojarzyć z ich osobistą piosenką. Jestem ciekawa jaka piosenka kojarzy się wam z tym opowiadaniem? 3. Dlaczego postanowiłaś pisać o tych postaciach (fanfiction)? Mimo, iż nie piszę fanfiction napiszę odpowiedź. Chciałam napisać czy może opisać sama nie wiem jak zacząć to zdanie, no więc chcę wykreować postacie, których nie ma w moim otoczeniu. 4. Ulubiony typ muzyki? (Tytuły) Lubię Rock, Jazz, ogółem coś z mocniejszą nutą i przekazaniem. Nie mogę ścierpieć rapu czy tam hip hopu czort wie jak to się zwie jedno i to samo dla mnie ogółem nie lubię remixów. 5. Jesteś introwerktykiem czy introwertykiem? Szczerze? To sama nie wiem zależy o co chodzi. Ogółem to nie cierpię ludzi, ale ich kocham nie jest mi ich szkoda po katastrofach twierdzę, że im nas mniej tym lepiej dla ziemi. Pracuję dorywczo w Burger Kingu, wiecie każdemu własne pieniądze się przydadzą, no i wtedy muszę być w jakimś sensie otwarta do ludzi. Jestem szalona i zdanie obcych mi ludzi mam głęboko gdzieś po prostu lubię być sobą i ciężko mnie zawstydzić. Tyle. 6. Jaki był/jest twój ulubiony przedmiot szkolnny? Chyba jest nim Chemia w sumie to także Biologia. Uwielbiam takie przedmioty przyrodnicze itd. Miałam nawet praktyki w tym kierunku chemia+biologia było super. 7. Skąd wziął się ten pomysł na nick? Pomysł wziął się stąd, że nie lubię śniegu, ale sama jestem w jakimś sensie zimna, a uwielbiam gwiazdy ze śniegu. Yuki - śniej Boshi - gwiazda. Jakoś tak wyszło. 8. Wolisz pracować przy komputerze czy laptopie? Wolę pracować przy laptopie jako, iż nie mam już komputera. 9. Ulubiona pogoda? Uwielbiam kiedy jest ciepło, ale nie wiadomo jak gorąco, gdy świeci słońce mówiąc nam, że zawsze można mieć jakąś nadzieję. Lubię także deszcz, ale on sprawia, że jestem raczej smutna i jak tak po prostu nie mam parasolki mam ochotę płakać. 10. Lubisz czytać książki? Jak tak, to jaki typ najbardziej? Książki ogółem uwielbiam wszystkie co przyciągnął moją uwagę swoim opisem. Jeśli nie mogę się na nią zdecydować czytam jakiś fragment ze środka. Najczęściej czytam: romanse, dramaty, fantazy. 11. Lubisz fraszki? Fraszki nie są czymś dla mnie tak szczerze. Siedzę z nosem w książkach czy na wattpadzie i dodaktowo pracuję i oglądam anime. Nie zawsze mam na coś czas co trochę mnie irytuje i ni wiem jak to ze sobą pogodzić. Nominuję: Nie czytam za często na blogerze, więc nie mam kogo nominować. Pytania: 1. W co nie wierzysz? 2. Skąd wziął się pomysł na twoje opowiadanie? 3. Ulubiony typ muzyki i zespoły? 4. Ulubiona kategoria książek i filmów? (wymień parę tytułów) 5. Twoje ulubione jedzenie? (Ludzie nie wińcie mnie kocham żarcie, a napis na moich drzwiach o tym dowodzi) 6. Lubisz siebie taką jaka jesteś? 7. Czego się boisz? 8. Śpisz twardym czy płytkin snem? 9. Wymarzony zawód? 10. W ilu językach mówisz? 11. W jakich państwach byłaś i co ci się w nich podobało?